Home / Meritum / Wyostrzam wzrok

Wyostrzam wzrok

Opisując przez dziesięć lat (sic!) sprawy z „Lekarskiej wokandy”, patrzyłem na nie przez pryzmat winy i kary, obwinionego i sądu. Czas – przynajmniej na jednorazową – zmianę optyki spojrzenia. Wyostrzam wzrok ku poszkodowanemu naruszeniem zasad etyki lekarskiej.

ciesielski

Jego punkt widzenia prezentuje autentyczny, założony tylko dla opisania postępowania przed sądem lekarskim we własnej sprawie blog internetowy. Jego autor pisze: Blog ten jest poradnikiem pokazującym walkę z lekarzem i jego obrońcami, czyli rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej i sądem lekarskim. Ich rola polega bowiem na odrzuceniu twojej skargi za wszelką cenę (…). Zanim zdecydujesz się na złożenie skargi na jakiegokolwiek lekarza, który popełnił błąd lekarski lub w inny sposób nie dopełnił swoich obowiązków, powinieneś poświęcić wiele czasu na zrozumienie problemu. Rozmawiaj z innymi lekarzami, szukaj w internecie i bibliotece medycznej. Musisz wiedzieć, jaką szkodę poniosłeś i jakie zarzuty formułujesz przeciwko lekarzowi, znać podstawowe przepisy prawa medycznego, na których opierasz swoje twierdzenia.
•••
Czy Anna W. odrobiła taką lekcję? Jej skarga do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej była szczegółowa i poparta obszerną dokumentacją medyczną. Jej mąż zasłabł w toalecie i upadł. Był nieprzytomny, wymiotował. Anna W. ułożyła go w pozycji bocznej. Lekarz pogotowia na wstępie czynności ratunkowych skomentował sytuację w zdumiewający sposób: „Nienawidzę, jak pacjent zwraca” (przy czym użył bardziej potocznego określenia). Chory na noszach został ułożony na wznak.
Czynności przygotowania do transportu trwały długo.W karetce, mimo słabnącego oddechu, pacjent nie był intubowany. Lekarz w odpowiedzi na pytanie żony: „Czy szpital przyjmie?”, wykrzyczał do ratownika medycznego i kierowcy: „Co się głupio pyta?!”. W szpitalu rozpoznano krwawienie podpajęczynówkowe, stwierdzono także zachłystowe zapalenie płuc treścią żołądkową. Zapalenie to, a także nieprawidłowości w postępowaniuzespołu ratowniczego uniemożliwiło wykonanie zabiegu neurochirurgicznego. Pacjent zmarł…
•••
ORzOZ niezwłocznie po złożeniu w tej sprawie skargi przez Annę W. wszczął postępowanie wyjaśniające, uzupełniając dokumentację medyczną przez pozyskanie jej z wojewódzkiej stacji ratownictwa medycznego, z izby przyjęć oraz oddziału anestezjologii i intensywnej terapii, a także wcześniejszej – z poradni POZ i poradni neurologicznej i zgodnie z regulaminem urzędowania w osobnych kopertach załączył je do akt. Rzecznik odebrał zeznania od poszkodowanej, doręczając jej na piśmie pouczenia o przysługujących jej uprawnieniach, a także obecnych w czasie zdarzenia syna zmarłego i jego narzeczonej, członków zespołu ratownictwa medycznego, lekarzy. Na stronie 94 akt sprawy znajduje się jego odręczny zapisek: „materiał dowodowy jest kompletnie zebrany i uzasadnia powołanie biegłego z zakresu medycyny ratunkowej”.
Ostatecznie powołanych zostało dwóch (!) biegłych specjalistów: profesor w zakresie anestezjologii, intensywniej terapii i medycyny ratunkowej z miejscowej uczelni medycznej oraz specjalista chirurgii ogólnej i medycyny ratunkowej z innego miasta uniwersyteckiego. Obaj zgodnie orzekli, że wobec stwierdzenia głębokiej utraty przytomności, objawów niedotlenienia (zbadanego obiektywnie przy użyciu pulsometru), nieprawidłowego szmeru oddechowego (charczenie) i sugerowanego rozpoznania (udar mózgu), należało chorego zaintubować, odessać zalegającą wydzielinę i zastosować wentylację mieszanką tlenową przy użyciu worka Ambu – czego nie uczyniono, a co stanowi błąd w postępowaniu ratowniczym. Biegli jednocześnie uznali za bezpodstawny zarzut Anny W., że nieprawidłowości w postępowaniu zespołu ratownictwa medycznego miały wpływ na rezygnację z wykonania operacji neurochirurgicznej. Niezależnie bowiem od powikłania, jakim było zachłystowe zapalenie płuc, nie został do niej zakwalifikowany również – a może przede wszystkim – z racji podstawowej choroby – pęknięcia tętniaka tętnicy środkowej mózgu z krwotokiem o mnogim umiejscowieniu.
Na tej podstawie ORzOZ przedstawił lekarzowi zespołu ratownictwa medycznego zarzut niedołożenia należytej staranności w postępowaniu lekarskim przez zaniechanie zaintubowania pacjenta, pomimo istniejących ku temu wskazań. W uzasadnieniu rzecznik szczegółowo spisał swoje dotychczasowe ustalenia, następnie przesłuchał obwinionego lekarza, który dodatkowo złożył obszerne wyjaśnienia na piśmie; zamknął postępowanie wyjaśniające i sporządził wniosek o ukaranie lekarza.
•••
W zacytowanym na wstępie blogu dalej czytamy: Posiedzenie sądu lekarskiego było ciekawym doświadczeniem. Skład orzekający znacznie się spóźnił, a jak już zaszczycił swoją obecnością, to nie mógł mojej uwadze umknąć fakt, że jedna z osób wyglądała jakby wróciła właśnie z „Biedronki”, wymachując przed moimi oczami załadowaną reklamówką. Pomyślałem sobie, że będzie ciekawie i się nie myliłem. Uczestniczyłem w teatrzyku. Jak można mieć rację i przegrać sprawę? Wydawało mi się to niedorzecznością! Naiwne myślenie o sprawiedliwym postępowaniu instytucjonalnym, a rzeczywistość w tym postępowaniu – to całkiem dwie inne rzeczy.
Tymczasem w opisanej wyżej sprawie rozprawa przed OSL odbyła się po dziesięciu miesiącach od złożenia skargi. Wywołano ją punktualnie i trwała blisko trzy godziny. Lekarz polemizował ze stanowiskiem biegłych twierdząc, że zaintubowanie groziło hiperwentylacją i stratą cennych minut w transporcie do specjalistycznego szpitala. Sąd podzielając jednak stanowisko biegłych wymierzył lekarzowi karę upomnienia. Obwiniony i pokrzywdzona nie odwoływali się od orzeczenia.
•••
Nawet pobieżny opis postępowania w sprawie skargi Anny W. wskazuje na staranność organów procesowych samorządu lekarskiego w rozpoznaniu tej sprawy, także w zakresie należytego zabezpieczenia praw osobowych poszkodowanej oraz dbałości o powagę sądu. Blog, który zwrócił moją uwagę, może więc być pewnym wyjątkiem w postępowaniu przed lekarską Temidą, albo wyrazem frustracji wobec niekorzystnego dla autora, acz sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Na forum internetowym poświęconym skargom na postępowanie lekarzy czytam jeden z wpisów: A skargi pisać warto. Może to coś zmieni. Kiedyś w stołecznej „Gazecie Wyborczej” była historia takiej skargi, gdzie panią doktor przywołano do porządku.
Zgadzam się z tym, że skargi na niewłaściwe postępowanie lekarzy pisać warto, gdyż dyscyplinują medyków popełniających błędy. Służą także prewencji ogólnej, polegającej na odstraszaniu potencjalnych sprawców (prewencja negatywna) oraz kształtowaniu świadomości prawnej lekarzy (prewencja pozytywna).