Home / Meritum / Z terminowania w Terminatory

Z terminowania w Terminatory

ciesielski

Nie spełniałbym się jako adwokat, gdyby nie moi kolejni wspaniali aplikanci. I ja – mistrz Ciesielski. Wystarczy chochlik drukarski i będzie „mistrz ciesielski”, jak w średniowieczu. Przyszły cieśla oddany był pod opiekę Mistrza (wielka litera konieczna!), rozpoczynał terminowanie, czyli żmudną naukę zawodu.

terminatory

Uczeń stawał się częścią rodziny Mistrza, który brał też odpowiedzialność za jego wychowanie. Uczeń przyglądał się pracy starszych uczniów, czeladników i samego Mistrza. Z czasem w tych pracach uczestniczył, aż wreszcie dostawał szansę wypróbowania swoich umiejętności w prawdziwych pracach ciesielskich. Terminowanie wieńczył mistrzowski egzamin.

Do rozróżniania typów edukacji stosuje się triadę pojęciową obejmującą: 1. edukację formalną, 2. terminowanie i 3. edukację nieformalną. W triadzie tej terminowanie to długotrwałe, przebiegające poza środowiskiem rodzinnym, uczenie się określonego korpusu wiedzy praktycznej, dokonujące się pod okiem mistrza, z którym uczeń lub jego rodzina zawiera kontrakt określający warunki tej nauki. Warunkiem niezbędnym terminowanie jest więc osobista relacja społeczna nawiązana pomiędzy mistrzem a uczniem. Uczenie się obejmuje nie tylko wiedzę techniczną tyczącą sposobu wykonania rzeczy, ale także wiedzę moralną, obejmującą sposoby zachowywania się, a często sposoby i treść myślenia charakterystyczne dla danej działalności (Encyklopedia dzieciństwa; hasło: Edukacja formalna i nieformalna – terminowanie).

Forma aplikacji sprawia, że mimo wieków rozwoju kulturowego, śmiało można określić ją terminowaniem. Patron jest otwarty na dzielenie się z aplikantem własnym doświadczeniem.

Aplikant z kolei charakteryzuje się głęboką (czasem nawet bezgraniczną) ufnością i pragnieniem zdobycia doświadczenia, wiedzy i mądrości. Dzięki mistrzowi terminator dojrzewa, kształtuje się do wolności wyborów i do przyjęcia świadomie siebie samego w godności wyzwolonego prawnika. Mentor niejako użycza uczniowi cząstki własnej osoby, dając podopiecznemu siebie. Relacja między mistrzem a adeptem to relacja osobowa i osobista zarazem, charakteryzująca się głębokim zrozumieniem, bliskością duchową, nierzadko zbliżoną do przyjaźni.

Relacja mistrz-uczeń to na przykład układ Wilhelma z Baskerivlle i Adsa z Melku w powieści Umberto Eco Imię Róży. Pierwszy to dojrzały mężczyzna, który w znacznym stopniu osiągnął swój ideał, drugi to młody romantyk, którym rządzą emocje, choć pragnie być podobny do swego mistrza. Prawidłowa relacja patron-aplikant przyspiesza rozwój umiejętności aplikanta. Wzorcowy model współpracy polega na tym, że aplikant, który ma już wiedzę teoretyczną, przygotowuje konkretne sprawy dla swojego patrona, który następnie omawia je z aplikantem i daje mu stricte fachowe wskazówki. Anthony de Melo w zbiorze Minuta nonsensu przytacza taką oto anegdotę: Powiedział Mistrz do ucznia, który obawiał się popełniania błędów: – Ci, którzy nie popełniają błędów, popełniają największy możliwy błąd – nie silą się na nic. Jeśli aplikanta charakteryzuje motywacja, zaangażowanie i odwaga zawodowa, to znajdzie uznanie w oczach swojego patrona, a odbywana przez niego aplikacja da mu satysfakcję. I po trzech latach terminator dołączy do grona cyborgów, takich jakich tytułowy Terminator.

Z opisu walorów aplikacji odpowiadającej potrzebom adwokatury wynika moim zdaniem zbędność w szkoleniu zarówno aplikantów
adwokackich, jak i adwokatów wszelkich form coachingu. W mailu, który otrzymałem w związku z udziałem w szkoleniu Zawód adwokat – Nowa Era, zwanych przez prowadzących „warsztatami”, zaproponowano mi kolejne warsztaty i zamieszczono zachętę – przynętę o treści: po warsztacie pierwsze 15 osób otrzyma od nas bezpłatną godzinę konsultacji sprzedażowych w kancelarii. Aplikacja jest przygotowaniem do pełnienia funkcji publicznej – udziału w wymiarze sprawiedliwości. Aplikacja uczy zasad wykonywania zawodu i etyki zawodowej. Te obszary nauki aplikanta wymagają praktyki szczególnego rodzaju – w kancelarii adwokackiej, pod okiem patrona, w konfrontacji z klientami i salą sądową. Adwokatura musi dbać o utrzymanie zasady terminowania aplikanta u dobrego mistrza. Przypadki odbywania aplikacji bez kontaktu z patronem i bez stałego uczestniczenia aplikanta w funkcjonowaniu kancelarii winny być wyeliminowane. To chyba są „staroświeckie” oczekiwania? Czy też mamy takie czasy, że patron nie prowadzi już aplikanta za rękę od początku do końca aplikacji? Albo też już pora, by aplikację zastąpiła nauka technik sprzedaży?

W bliskim mentalnie nam adwokatom świecie medycyny następuje renesans poglądu, że pełne spektrum umiejętności w zawodzie lekarza można nabyć tylko przez praktykę, polegającą na diagnozowaniu i opiece nad pacjentem pod okiem dobrego nauczyciela. Profesor Leon Drobnik z Poznania wypowiadał się, że jego studenci są tak jak Judym idealistami. Więc on musi być super-Judymem. Dla nas wystarczające będzie, że adwokat zgodnie z Kodeksem etyki adwokackiej dołoży wszelkich starań dla należytego przygotowania aplikanta do wykonywania zawodu adwokata – pod kątem umiejętności zawodowych i przestrzegania zasad etyki zawodowej.