Home / Meritum / Cyfrowy analfabetyzm adwokatury?

Cyfrowy analfabetyzm adwokatury?

orzechowski

Wyjątkowo rozbawiła mnie historia opisana przez adw. Radka Baszuka w tekście „Czego adwokatom czytać nie wolno”, opublikowanym w grudniu 2016 r. w portalu prawnik.pl. Tym, których ominęła lektura, podpowiem, że u jego genezy jest informacja, jaką prezes WSD, adw. Jacek Ziobrowski przekazał adw. Radkowi Baszukowi, byłemu już wiceprezesowi WSD. Otóż polecił usunięcie jednego z orzeczeń z internetowej bazy WSD w odpowiedzi na prośby dziekanów, „bowiem utrudnia im jego treść walkę z niedozwoloną reklamą” (sic!).

analfabetyzm

Przyczyną mojego rozbawienia nie była jednak treść owego „zakazanego” wyroku WSD, którego lekturę bardzo Państwu polecam, a sama decyzja prezesa WSD o usunięciu opublikowanego wcześniej wyroku z bazy danych orzeczeń WSD. Decyzja, która obrazuje poziom rozumienia, a raczej braku rozumienia zmian w technologii, jej możliwości, a także konsekwencji jej użytkowania. Decyzja, która nie może być oceniana inaczej, niż jako przejaw „analfabetyzmu cyfrowego”.

W oku technologicznego cyklonu
Cytując za Wikipedią, alfabetyzm cyfrowy lub piśmienność cyfrowa (ang. digital literacy; odwrotność analfabetyzmu) to ogół wiedzy, umiejętności i zachowań odnoszących się do użytkowania urządzeń cyfrowych jak smartfony, tablety, laptopy i komputery stacjonarne. Pojęcie alfabetyzmu cyfrowego początkowo dotyczyło kompetencji cyfrowych w użytkowaniu urządzeń komputerowych, obecnie raczej urządzeń i zastosowań sieciowych. Piśmienna cyfrowo osoba ma wiele kompetencji cyfrowych, wiedzę o podstawach działania urządzeń komputerowych, umiejętności korzystania z sieci komputerowych, zdolności do angażowania się w społecznościach internetowych i serwisach społecznościowych i do przestrzegania przyjętych protokołów zachowań; potrafi też wyszukiwać, pozyskiwać i oceniać informacje, rozumie problemy społeczne wynikające z technologii cyfrowych (takich jak big data) i ma umiejętność krytycznego myślenia.

Zadałem więc sobie pytanie, czy wyżej opisane zachowanie prezesa WSD to jednostkowy przypadek, czy też egzemplifikacja szerszego zjawiska definiującego współczesną adwokaturę? Pytanie to wydało mi się o tyle zasadne, że znajdujemy się obecnie w oku technologicznego cyklonu, który w niewiarygodnym tempie zmienia rzeczywistość, a dopiero co przyszło nam się w niej odnaleźć i w miarę zadomowić. Chmura, automatyzacja, predykcja, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe, eksploracja danych, głębokie uczenie (eng. deep learning) to wszystko pojęcia, które za chwilę zagoszczą w prawniczej codzienności. Technologia rozproszonych rejestrów i zbudowane w oparciu o nią kryptowaluty, robotyzacja porad prawnych (chatboty) czy rozwiązywanie sporów w Internecie (Internet Dispute Resolution) to już nie jakieś mityczne zjawiska powstałe w tajnych laboratoriach wielkich korporacji, ale elementy rzeczywistości.

Pomoc prawna ze sztuczną inteligencją
Żeby nie być gołosłownym, przytoczę przykład. Chatbot DoNotPay, czyli zautomatyzowany program z elementami sztucznej inteligencji, stworzony przez Joshuę Browdera, 19-latka z Londynu, z sukcesem dopomógł zaskarżyć 160 000 mandatów za złe parkowanie wystawionych w Londynie i Nowym Jorku, czym pozwolił kierowcom zaoszczędzić ok. 4 mln USD. Ten sam Chatbot wspiera obecnie uchodźców w wypełnianiu wniosków imigracyjnych w USA i Kanadzie, a także w ubieganiu się o azyl terytorialny w Wielkiej Brytanii. Imponujące, nieprawdaż?

Czy rozumiemy te pojęcia i zjawiska, czy wiemy, jaki mają wpływ na naszą pracę i jak zdeterminują nasz zawód w najbliższej przyszłości? Czy wiemy, jak te technologie wpłyną na realizację obowiązku zachowania tajemnicy, ograniczenia marketingu usług prawniczych, na pozyskiwanie klientów, relacje z klientami czy wreszcie na samo prowadzenie spraw? Czy przygotowujemy się na rzeczywistość, w której wartościowa porada prawnika będzie wsparta maszynową analizą danych przy użyciu skomplikowanych algorytmów?

Dzisiaj odpowiedź większości adwokatów na powyższe pytania brzmi „nie”, względnie „nie wiem”. Taki stan nie dotyczy tylko polskich adwokatów. Prawnicy w wielu krajach zmagają się z wyzwaniami współczesności, ale w wielu z tych krajów pomocną dłoń wyciąga zawodowy samorząd. American Bar Association pośród wielu aktywności organizuje ABA Techshow, na którym prawnicy mogą spotkać się z dostawcami najnowszych technologii przeznaczonych dla prawników. Rada Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE) organizuje konferencje na ten temat, wydaje publikacje jak Poradnik dotyczący poprawy bezpieczeństwa informatycznego prawników wobec bezprawnego nadzoru (CCBE GUIDANCE on Improving the IT Security of Lawyers Against Unlawful Surveillance). Warto więc zapytać, co robi w tej dziedzinie Naczelna Rada Adwokacka?

Co tam słychać w zakładkach?
Analiza strony internetowej www.adwokatura.pl jako głównego źródła informacji o poczynaniach władz naszego samorządu przynosi ciekawe rezultaty. W zakładce Konferencje i szkolenia nie udało mi się odnaleźć jakichkolwiek informacji o konferencjach, szkoleniach, targach czy innych tego typu wydarzeniach, w które jakkolwiek angażowałaby się i wspierała je adwokatura, więc z nadzieją przeniosłem się do zakładki Doskonalenie zawodowe. Ale i tam nie znalazłem niczego, co by dotyczyło powyższych zagadnień. Lekko zniechęcony zacząłem czytać zakładkę Z życia NRA i tam ku swojemu zdziwieniu natrafiłem na informację, z której wynika, że samorząd podejmuje wysiłki (w tym finansowe), na rzecz lepszej organizacji pracy adwokatów, poszerzenia ich wiedzy… Otóż Naczelna Rada Adwokacka poleca papierowy Terminarz Adwokata na 2017 r. z kalendarzem w ujęciu tygodniowym, z załączonymi rozporządzeniami oraz adresami izb adwokackich. Z założenia terminarz ma być udostępniany adwokatom za darmo za pośrednictwem Okręgowych Rad Adwokackich. Koszty druku pokrywa NRA, a z inicjatywą wydania terminarza wystąpił adw. Jerzy Dobrzański z izby olsztyńskiej. I to chyba jest najbardziej wymowny komentarz do poziomu alfabetyzacji cyfrowej polskiej adwokatury.