Home / Meritum / Wotum nieufności – zaczęło się od zwyczaju…

Wotum nieufności – zaczęło się od zwyczaju…

piotrowska

Na podstawie monografii „System parlamentarno-gabinetowy do I wojny światowej” (Wydawnictwo Sejmowe 2016), uchwałą z 21 kwietnia 2017 r. Rada Wydziału Prawa i Administracji UŁ nadała stopień doktora habilitowanego adw. Maciejowi Rakowskiemu, zatrudnionemu w Katedrze Badań nad Rozwojem Państwa i Prawa (która w zeszłym roku powstała z połączenia Katedry Powszechnej Historii Państwa i Prawa z Katedrą Historii Państwa i Prawa Polskiego). Z kolejnym w naszym gronie samodzielnym pracownikiem naukowym rozmawia adw. Katarzyna Piotrowska-Mańko.

rakowski2

Katarzyna PIOTROWSKA-MAŃKO: Zapytam wprost, bo to mnie nurtuje od chwili, gdy dowiedziałam się, nad czym pracujesz. Czy badania nad ustrojem dziewiętnastowiecznych monarchii przydają się w pracy adwokata na początku XXI wieku?

Maciej RAKOWSKI: – Raczej nie. Ale to przecież nie oznacza, że nie należy się nimi zajmować – to po prostu bardzo ciekawe zagadnienia. Na pewno warto, by sięgał do historii ustroju ktoś, kto dziś zajmuje się działalnością publiczną.

Czyli jednak wiedza o dziejach parlamentaryzmu przydaje się w życiu, w pracy radnego?
– Na pewno daje inną perspektywę i świadomość, że z różnymi absurdami prędzej czy później jakoś sobie poradzono.

System parlamentarno-gabinetowy. Da się o tym napisać książkę?
– Chyba udowodniłem, że tak. A o jego funkcjonowaniu w okresie międzywojennym chętnie bym napisał kolejną. Wybrany przeze mnie temat okazał się prawdziwą kopalnią problemów, dlatego książka okazała się dość obszerna. Po pierwsze musiałem się zmierzyć z bardzo niedoskonałą terminologią. To aż zaskakujące, jak wielu autorów nadaje błędne znaczenie tak podstawowym pojęciom jak odpowiedzialność polityczna lub odpowiedzialność prawna. Również system parlamentarno-gabinetowy jest rozmaicie definiowany. Ja opowiadam się za najprostszym ujęciem. Moim zdaniem wystarczy wskazać, że to taki model ustrojowy, w którym rząd odpowiada politycznie przed parlamentem, czyli w którym istnieje wotum nieufności. Po drugie musiałem prowadzić szeroko zakrojone badania porównawcze – nad aktami ustrojowymi i nad praktyką parlamentarną. Analizowałem zatem nie tylko konstytucje różnych państw (a było ich około 200!), ale również protokoły posiedzeń izb.

Wotum nieufności narodziło się w Wielkiej Brytanii, prawda?
– W zasadzie tak, choć moim zdaniem system parlamentarno-gabinetowy powstał tam później, niż sądzi wielu badaczy – dopiero około 1832 r., chociaż pierwsze klasyczne wotum nieufności, skutkujące dymisją premiera, zgłoszono tam już w 1782 r. Pamiętamy o Anglii, a zapominamy o Szwecji. Tam konstytucje z 1719 i 1720 r. rozpoczęły tak zwaną epokę wolności, gdy przez pół wieku Riksdag zyskał przewagę nad radą królewską i samym monarchą. Warto zwrócić uwagę także na Polskę, gdzie już w 1792 r. Sejm zastosował wotum nieufności.

A inne państwa? Czy nimi też się zajmowałeś?
– Oczywiście. Przede wszystkim tymi, w których do I wojny światowej przyjęto system parlamentarny. Oprócz wcześniej wymienionych były to Włochy (a przed zjednoczeniem – Królestwo Sardynii), Francja, Belgia, Holandia, Dania i Norwegia. Przedstawiłem również prawną regulację odpowiedzialności ministrów w innych państwach ówczesnego świata. Co ciekawe – nawet w konstytucjach tak egzotycznych krajów jak Liberia, Kuba i Hawaje możemy odnaleźć parlamentarne wotum nieufności.

Najważniejszy wniosek z badań to…
– …stwierdzenie, że system parlamentarno-gabinetowy jest owocem praktyki, a nie wynikiem prac autorów konstytucji. Przed 1914 r. wotum nieufności było wyraźnie zapisane tylko w ustawach ustrojowych francuskiej III Republiki (a i to w sposób mało precyzyjny). Inne konstytucje stanowiły, że ministrów powołuje i odwołuje władca, a mimo to przez dziesięciolecia kształtowała się tam zasada, że król mianuje takich ministrów, którzy cieszą się poparciem większości parlamentarnej. Siła tego modelu polegała właśnie na tym, że był on owocem praktyki, a nie działania ustrojodawcy, opierał się na powszechnie przyjmowanych zwyczajach, a nie na przepisach. Warto też zwrócić uwagę, że przed 1914 r. wotum nieufności zazwyczaj nie przybierało, jak dzisiaj, formy uchwały odwołującej ministrów. Najczęściej było to tzw. wotum nieufności dorozumiane. Po tym jak rząd przegrywał w parlamencie głosowanie, nie tylko w sprawie projektu ustawy, ale nawet w kwestii proceduralnej, premier podawał się do dymisji, gdyż porażkę w głosowaniu uznawano za dowód utraty większości. Wiele zatem zależało od przestrzegania w polityce dobrych obyczajów, sporo racji mają zatem ci, którzy przekonują, że kiedyś życie publiczne wyglądało lepiej niż współcześnie.

Trudno się nie zgodzić. Więcej dowiemy się z książki.

rakowski ksiazka