WARTE UWAGI
Home / AKTUALNE WYDANIE / Szarganie togi

Szarganie togi

Czy można napisać recenzję książki, którą się tylko przekartkowało? „Resortowe togi” Macieja Marosza to kolejna pozycja, która wpisuje się w cykl współtworzony przez autora wraz z Dorotą Kanią i Jerzym Targalskim pod znamiennym tytułem „Resortowe dzieci”. I nie warto czytać tych śmieci uważnie!

Lekturę zacząłem od indeksu osób. Na chybił trafił sprawdziłem, czy jest w „dziele” nazwisko prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, mecenasa Andrzeja Zwary. Trafione, strona 205, wiersze 14–16. Cytuję: Po śmierci tak wysokiego rangą generała PRL-u w 2012 roku z kondelencjami do sędzi pośpieszył prezes Naczelnje Rady Adwokackiej mecenas Andrzej Zwara. W przypisie autor powołuje się na portal Oczywiście zdanie to wymaga przeczytania czterech akapitów poprzedzających, z których dowiadujemy się, że Zenon Trzciński pełnił w latach 1960–1990 ważne funkcje w Milicji Obywatelskiej i Akademii Spraw Wewnętrznych i był aktywny w PZPR: W roku, w którym zaczynał pracę, przyszła na świat póżniejsza sędzia Katarzyna Gonera. Dowiadujemy się też, że: Wpływ ojca na karierę sędzi okazał się bardzo wymierny. To za sprawą ojca została prawnikiem…, bo odwiódł ją od pomysłu zostania chemikiem. Podrozdział poświęcony sędzi Gonerze brzmi Córa MSW, a tytuł rozdziału Sąd Najwyższy, czyli najwyższy stopień lekceważenia prawa. Zwyczajowe złożenie kondelencji z powodu śmierci ojca jest – wedle przekonania autora – powodem do infamii.

Trudno się dziwić, że zaledwie przekartkowałem resztę, z trudem skupiając się na podrozdziałach Narcyzm adwokatury; Maciej Dubois i»nieprzyjemne czyny«; Syn generała do palestry; Palestra i idelogia oraz Młodsze pokolenie adwokatury, dawne sprawy – wszystko w rozdziale Efekty nierozliczenia komunizmu. Autor z właściwą sobie dezynwolturą na wstępie pierwszego z wymienionych podrozdziałów osądza, że adwokaci to grupa prawników, która przebrała wszelką miarę w nadużywaniu pierwotnego zaufania społecznego. Dalej jak we wszystkich „resortowych” książkach – jest synem…, pracował w…, należał do… W tym wydawnictwie dodatkowo wylicza się, kto kogo bronił (na przykład Humera) i kto był pełnomocnikiem (na przykład Bronisława Komorowskiego).

I tak od pierwszej do ostatniej strony – ciosy na oślep i w powietrze. Na przykład mówi się o działalności Małgorzaty Gersdorf w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich, a w prawicowych recenzjach podbija bębenek pisząc: fakt nieznany szerokiej opinii publicznej, mocna rzecz. Bzdura.

Oddam głos Maciejowi Maroszowi: „Resortowe togi” miały zedrzeć maskę z wizerunku establishmentu prawniczego, który odegrał najważniejszą rolę w utrzymaniu tzw. kompromisu okrągłostołowego, [chcieliśmy] ukazać prawdziwe korzenie elit prawniczych, które dziś pouczają, czym jest praworządność w demokratycznym państwie prawa… itd., itd.

Do oceny omawianej publikacji pasują jak ulał recenzje pierwszych Resortowych dzieci: Skondensowana nienawiść made in Poland (Tomasz Lis)… Przekroczenie granic łajdactwa (Jerzy Baczyński)… [Autorom] przyświecało przekonanie, że w publicznej debacie argument ad personam ważniejszy jest niż ten, który trafia w meritum (ksiądz Krzysztof Boniecki). Kupa śmiecia z przewagą kupy…. (Robert Kwiatkowski). Książka ma charakter listy proskrypcyjnej (Janina Paradowska).

Podsumowując – niepokorny i niepokalany rycerz pióra posługuje się niby-hakami i dąży do wytworzenia wrażenia, iż dziedziczy się rzekome błędy po rodzinie. Historia to osądzi.